Wakacje. Wreszcie :D

czerwiec 30, 2008

No to się wreszcie doczekałam i oficjalnie otwarłam własny sezon wakacyjny… Pierwsze tygodnie planuję obijać się, ile wlezie ;) potem troszkę popracuję nad pracą dyplomową :/ a potem… znowu będę się obijać, ile wlezie :D Przyznacie, że to kusząca perspektywa ;)

Podsumowując – JEST DOBRZE. Słoneczko świeci, ptaszki śpiewają, a ja mam wolne. I jakby tego było mało – na tarasie wyrósł mi … znak z nieba ;) lepszej wróżby nie mogło być :D


Z kamerą wśród drzew

styczeń 17, 2008

Trzeba przynać szczerze, że “co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”, więc szron powoli znika z duszy… Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o lesie, który nadal najlepiej jest zwiedzać na łyżwach :) Synuś na widok oblodzonej ścieżki, już po 4 min. spaceru zatęsknił za domem. Jak zwykle dramatyzował podskakując na trzech girkach – to miał być dowód na to, że “strasznie ciągnie od dołu” :D Tak więc synusia odstawiłam, a w dalszych spacerach towarzyszył mi już tylko aparat.

Wygląda na to, że woda na torfowiskach wylała, zalała pobliskie krzewy i drzewka, po czym zamarzła…

winter forestwinter forest2winter forest3

winter forest4winter forest5winter forest6


… a na sercu szron.

styczeń 13, 2008

No bywa i tak – było pięknie, było miło, ale jednak się skończyło. Dlaczego ono = małe i po właściwej, lewej stronie – jest takie głupie? Wszystko byłoby prostsze, gdyby miało chociaż 5 szarych komórek na krzyż ;) – nie wyrywało by się tak bezsensownie, nie śpiewało z radości, do której nie ma powodu… aaaaa…. dobrze mu tak. Może wreszcie się nauczy, zrozumie, zmądrzeje?

I nie zakwitnie w chwili, gdy przed nami już tylko zima….

clematis


Brrrrrr….

styczeń 5, 2008

Na zewnątrz jest wręcz nieprzyzwoicie zimno, nie wiem, czy zauważyliście… Już ponad 20 min. siedzę pod kocem i próbuję odtajać :) Nawet fakt, że na “zimowym spacerze” zafundowałam sobie wreszcie od dawna poszukiwane buciki nawet mnie jakoś nie wprawia w gorącą euforię… ;) W takich chwilach jak ta wydaje mi się, że efekt cieplarniany nie byłby taki zły… Rozgrzejmy się jakimiś optymistycznymi fotkami – nic innego nam nie pozostaje :D

sea sea2 sea3
sea4 sea5 sea6


pranie

maj 11, 2007

Synuś został wyprany… ździebko już zajeżdżał tym i owym, więc dezynsekcja, deratyzacja oraz inne zabiegi higieniczne stały się wręcz nieodzowne. Do jego psiego szmponu dodałam parę kropelek mojego ulubionego żelu pod prysznic i teraz Pongo cudownie pachnie limonką :D Sam zainteresowany bynajmniej nie wyglądał na zachwyconego zaistniałą sytuacją. Eeeeee tam, kiedyś mi podziękuje :)

pranie synusia


mój pierwszy komentarz

kwiecień 25, 2007

Kurcze no, dostałam mój pierwszy komentarz! W dodatku pozytywny :) Rany, ależ to jest fajne uczucie :) DZIĘKUJĘ! No to chyba wypadałoby się teraz przyznać do wszystkiego… No więc… (Pani od polskiego zawsze mówiła: nie zaczynaj zdania od “więc”) – tego bloga założyłam, bo… to był warunek zaliczenia informatyki… Czyli to był właściwie na początku mus… Z czasem zaczęło być coraz przyjemniejsze, no a teraz… Teraz to już w ogóle jest bardzo fajna sprawa, skoro aniaa uważa, że stronka jest OK :) To mnie mobilizuje, postaram się więc wysmyczyć trochę więcej czasu i popracować nad rozwojem bloga. Na początek – wrzucę wieczorkiem jeszcze parę fotek mojego futrzanego pieszczocha, a potem … Improwizacja ;)

Pozdrawiam wszystkich klikających, którzy zbłądzą w moje skromne wirtualne progi :D