po zimie…

marzec 21, 2007

paskuda jedna nie chciała odpalić… cały dzień kręcenia rozrusznikiem, paluszki mi spuchły… na dodatek świeca mnie pokopała, kto by pomyślał, że to małe gówienko przenosi takie napięcia…. usmerałam się cała w oleju, pozdzierałam paluszki, szlag jaśnisty mnie trafił, a gilerka nawet nie zawarczała…

spacer na stację, kilka oddechów, parę przekleństw rzuconych na dyndające w lesie szyszki i już mi przeszło. gilerka dostała benki prosto w gardło, tj. pod świecę i w końcu przemówiła!!! Yeah! I niech ktoś powie, że kobiety się nie znają na motorach, ha!