paskuda jedna nie chciała odpalić… cały dzień kręcenia rozrusznikiem, paluszki mi spuchły… na dodatek świeca mnie pokopała, kto by pomyślał, że to małe gówienko przenosi takie napięcia…. usmerałam się cała w oleju, pozdzierałam paluszki, szlag jaśnisty mnie trafił, a gilerka nawet nie zawarczała…
spacer na stację, kilka oddechów, parę przekleństw rzuconych na dyndające w lesie szyszki i już mi przeszło. gilerka dostała benki prosto w gardło, tj. pod świecę i w końcu przemówiła!!! Yeah! I niech ktoś powie, że kobiety się nie znają na motorach, ha!
Opublikował/a kargi