Synuś chudnie :D

maj 14, 2008

W związku z faktem, iż obchodzimy Ogólnopolski Tydzień Walki z Otyłością Psów i Kotów donoszę, że Pongo schudł 2,5 kilo i wygląda jak psi model :D :D :D Prezentuję dowód, czyli fotkę sprzed 2 tygodni – jest troszkę ruszona, ale wyraźnie pokazuje synusiowe wcięcie w talii ;) o którym wcześniej nikt nie słyszał :D


A więc dieta.

styczeń 20, 2008

No ładnie, ale mi się oberwało… Weterynarz nie miał dla mnie litości i poinformował mnie, że najprawdopodobniej usiłuję wpędzić własnego psiaka do grobu… No cóż… ja wcale nie mówię, że Pongo to wiórek, ale … że niby tłusty? że spasiony? Hmmmmm…. Tata daje mu czasem delicje, babcia rzuca przez płot udka od kurczaka, a Mama z każdej skibki odgryza kęs dla synusia, to prawda. Ja też nie jestem bez winy, bo chciałam, by Pongo poznał wszystkie możliwe smaki psich ciasteczek… Ale to przecież dlatego, że tak go kochamy….

Jej, ale człowiek jest czasem głupi – a dobrymi chęciami jest przecież piekło wybrukowane. No nic, synuś zaczyna dietę. Będzie wiórek ;)

diet


Po “wyczerpującym” spacerze…

styczeń 17, 2008

No tak, zapomniałam jeszcze wrzucić fotkę steranego spacerem synusia. Jednak te 4 min. na trzaskającym mrozie ;) nie pozostały bez wpływu na jego samopoczucie, widać, że wyraźnie go to dobiło… Teraz łasi się, by go wziąć pod kocyk i ugrzać :D

psiak


Co siedzi w psiej głowie?

kwiecień 25, 2007

No właśnie… Co sie lęgnie w tym małym, futrzanym łebku? Co się dzieje w głowie mojego synusia, gdy tak … jakoś nostalgicznie… spogląda przed siebie? No tak – pewnie wydziwiam i dopatruję się jakieś nostalgii, podczas gdy mojemu Pongusiowi chodzi po łebku tylko jedno: “A może by tak dorwać jakąś wiewiórkę?” :)

Jakby nie było – kiedy on tak właśnie sobie “myśli”, to fajnie wychodzi na fotkach, heh :D

co mnie tam czeka? Co mnie tam czeka_2 co mnie tam czeka_3 co mnie tam czeka_4 leci


Pogodę mamy na byczenie…

kwiecień 13, 2007

Mmmmmmiodzio – lodzio :) oby to słoneczko zawsze było takie ładne, jak dzisiaj… Aż się prosiło, by wyciągnąć blade szkietki na trawce, więc wzięłam kocyk pod pachę i… dalej byczyć sie pod chmurką. Oczywiście długo tak sama nie leżałam, mój synuś nie mógł się oprzeć urokowi rozciągniętego na trawce koca i zaraz się na nim rozciągnął jak długi :) Chyba nie muszę dodawać, że wcale nie miałam zamiaru go przepędzać. W końcu ranni są uprzywilejowani :)
na kocyku_2 laba na kocyku laba_2 byczenie byczenie_2


synuś znowu w bandażach…

kwiecień 8, 2007

Mój Pongo to najbiedniejszy piesio pod słońcem – ledwo mu zdjęli wkurzający kubraczek i debilny klosz, a znowu zapakowali go w bandaże. Tym razem ma chorą łapkę. Oczywiście wszyscy nad nim płaczą, bo wygląda tak mega-żałosnie… I do tego robi taką minkę, że po prostu dałabym sie dla niego pokroić. On jest taki biedny, biedny… Dobrze, że mamy Święta Wielkiej Nocy, a nie Bożego Narodzenia, bo nieźle by nam pojechał w Wigilię, za to, że go ostatnio ciągle po weterynarzach ciągamy ;)
chora łapcia Ponga chora łapcia Ponga_2


wreszcie pobrykamy…

marzec 28, 2007

No nareszcie… nastała pora spacerów i brykania po pachnącej, świeżo skoszonej trawce… Echm, no dobra, troszkę przegięłam, bo trawników jeszcze nikt nie goli, ale… brykać już można :) Synuś odnotował przypływ formy, a szwy nic a nic mu nie przeszkadzają w pogonieniu kota wiewiórkom ;)
Pongo w lesie_2 Pongo w lesie_1 Pongo w lesie_3


po operacji

marzec 21, 2007

ojej, jaki on jest biedny :( pociachali mi mojego synusia w plasterki, pokroili go niemiłosiernie, ma aż trzy pozszywane miejsca na swoim maleńkim psim ciałku… na dodatek musi nosić ten śmieszny zielony kitelek – wygląda jak niemowlak w pajacyku, nogawki opadają mu aż do pazurków i zamiata nimi podłogę. koniec końców – lepsze to od tego debilnego abażura, naprawdę nie wiem, czyj jest ten “genialny” pomysł.

Pongo na szczęście jest bardzo dzielny i trzyma sie twardo. no i wykorzystuje fakt, że cała rodzina załamuje nad nim ręce i znosi mu do jego koszyczka tony przysmaków. Ostatnim hitem są świńskie uszy – blah… co za świństwo…

Ponguś w kitelku

Cud nad Wisłą… Mój “synuś” nie tylko bryka, jak cudownie ozdrowiony, ale nawet przejawia jakiś kocie skłonności – wdrapuje mi się na biurko (!!!)
na biurku

Na dodatek wykorzystuje fakt, że wszyscy na niego chuchają i dmuchają i skrupulatnie obsiada wszystkie łóżka, kanapy i fotele – choć normalnie mu nie wolno…

na łóżku

No ale któż w rodzinie oprze się jego słodkiej, jamniczej mordce?

słodka morda