Synuś został wyprany… ździebko już zajeżdżał tym i owym, więc dezynsekcja, deratyzacja oraz inne zabiegi higieniczne stały się wręcz nieodzowne. Do jego psiego szmponu dodałam parę kropelek mojego ulubionego żelu pod prysznic i teraz Pongo cudownie pachnie limonką
Sam zainteresowany bynajmniej nie wyglądał na zachwyconego zaistniałą sytuacją. Eeeeee tam, kiedyś mi podziękuje
pranie
maj 11, 2007Jeszcze o pasjach
maj 4, 2007Osły to mój kolejny fioł
Uwielbiam wszystkie osiołki – małe i duże, żywe i wzorowane na żywych, szare i kolorowe, kudłate i uczesane, itp. Po prostu uważam, że wszystkie osły są w dechę, a moja miłość do nich zaczęła się właściwie od pierwszego seansu filmowego ze “Shrekiem”. Dalej była filozofia Kłapouchego z “Kubusia Puchatka” – wprawdzie ździebko smętna, ale jak się okazuje – ma swój ukryty urok… A na koniec doszły do tego regularne wizyty w zoo i dokarmianie trawą z ogródka tamtejszych ogoniastych podopiecznych. Ostatecznie przepadłam z kretesem i kocham wszystko, co osiołkowe
Moimi ulubieńcami są: największy z odnalezionych przeze mnie na mieście pluszowych osłów – Nitek oraz prezent od mojego tygryska – gadający Kłapouchy. Może kiedyś kupię sobie własnego, takiego prawdziwego, żywego… Dam mu na imię Egon
Te powyżej są moją własnością, te poniżej – należą do zoo. Czasami chadzam je podrapać za uchem
i podkarmić soczystą trawką z mojego ogródka. Chyba nie bardzo lubią głaskanie, ale czego się nie robi dla wyżerki…
Opublikował/a kargi
Opublikował/a kargi