Pasji ciąg dalszy…

kwiecień 30, 2007

Kolejną rzeczą, która mnie kręci jest… gilerka. Gilerka to mały włoski skuterek, o którym marzyłam przez ponad dwa lata, a które to marzenie spełniło sie jakieś… hmmm… z trzy lata temu. Od tego czasu nie ma takiego wiosennego czy letniego dnia, który ja i gilerka spędziłybyśmy osobno. Uwielbiam ją i rozpieszczam, wlewając jej najlepsze paliwko i oleje ;) Często z nią gadam i strasznie sie przejmuję, gdy coś się w niej popsuje. Niestety gilerka nie jest już najmłodsza… Tak więc coraz częściej sie psuje :( Ale powolutku uczę się krok po kroku, jak ją naprawiać.

Dzięki gilerce poznałam bardzo dużo nowych ludzi, którzy – tak jak ja – lubią sobie kulać po okolicy na jednośladach. Niestety (stety dla nich, niestety dla mnie) wszyscy w tym roku dosiadają już motocykli, tak więc towarzystwo mi sie wykruszyło i coraz częściej robimy sobie z gilerką wyprawy w duecie :D bo żadnemu motocykliście nie chce się czekać na gilerkę, która – jak każą przepisy ;) – jedzie zaledwie 50 km/h. Chociaz ja uważam, że w tym właśnie tkwi jej urok :D
gilerka gilerka i Pongo


Porozmawiajmy o pasjach…

kwiecień 27, 2007

Hmmm… Chyba każdy je ma… Ja miałam ich w życiu ogromnie dużo, ale niestety – zawsze brakowało mi żelaznej konsekwencji, a może… po prostu… to wcale nie były takie prawdziwe pasje? Były więc konie, była piłka nożna i siatkówka, były łyżwy i kolekcjonowanie porcelanowych aniołków (nie mówcie nikomu…), a nawet – za dzieciaka – znaczki i puszki po piwie :D Ale – było, minęło.
Są jednak takie pasje, które kręcą mnie niezmiennie już od wielu, wielu lat i chyba właśnie o nich warto cosik napisać…

Nawet mało uważny obserwator zauważy, że lubię fotografować, ale jest to raczej świeża pasja, bo aparat mam zaledwie od kilku miesięcy. Nie można jednak zapomnieć o mojej innej, wieloletniej pasji, która ma 4 nogi, futrzany łebek i imię Pongo alias synuś. Pongo to mój muz ;) A raczej – muzek. Mam go już prawie 10 lat i każdy dzień bez wspólnego poprzytulania sie uważam za stracony. Wystarczy, że podejdzie, wsunie swoją mordzię w moje dłonie i przepadam z kretesem – niczego mu nie potrafię odmówić, czego efekt jest taki, że pod moim łóżkiem zalegają tony psich ciastek, które mu podrzucam co jakiś czas :)
A oto moje ulubione fotki synusia:

w kwiatkach synek w locie


Co siedzi w psiej głowie?

kwiecień 25, 2007

No właśnie… Co sie lęgnie w tym małym, futrzanym łebku? Co się dzieje w głowie mojego synusia, gdy tak … jakoś nostalgicznie… spogląda przed siebie? No tak – pewnie wydziwiam i dopatruję się jakieś nostalgii, podczas gdy mojemu Pongusiowi chodzi po łebku tylko jedno: “A może by tak dorwać jakąś wiewiórkę?” :)

Jakby nie było – kiedy on tak właśnie sobie “myśli”, to fajnie wychodzi na fotkach, heh :D

co mnie tam czeka? Co mnie tam czeka_2 co mnie tam czeka_3 co mnie tam czeka_4 leci


mój pierwszy komentarz

kwiecień 25, 2007

Kurcze no, dostałam mój pierwszy komentarz! W dodatku pozytywny :) Rany, ależ to jest fajne uczucie :) DZIĘKUJĘ! No to chyba wypadałoby się teraz przyznać do wszystkiego… No więc… (Pani od polskiego zawsze mówiła: nie zaczynaj zdania od “więc”) – tego bloga założyłam, bo… to był warunek zaliczenia informatyki… Czyli to był właściwie na początku mus… Z czasem zaczęło być coraz przyjemniejsze, no a teraz… Teraz to już w ogóle jest bardzo fajna sprawa, skoro aniaa uważa, że stronka jest OK :) To mnie mobilizuje, postaram się więc wysmyczyć trochę więcej czasu i popracować nad rozwojem bloga. Na początek – wrzucę wieczorkiem jeszcze parę fotek mojego futrzanego pieszczocha, a potem … Improwizacja ;)

Pozdrawiam wszystkich klikających, którzy zbłądzą w moje skromne wirtualne progi :D


Pogodę mamy na byczenie…

kwiecień 13, 2007

Mmmmmmiodzio – lodzio :) oby to słoneczko zawsze było takie ładne, jak dzisiaj… Aż się prosiło, by wyciągnąć blade szkietki na trawce, więc wzięłam kocyk pod pachę i… dalej byczyć sie pod chmurką. Oczywiście długo tak sama nie leżałam, mój synuś nie mógł się oprzeć urokowi rozciągniętego na trawce koca i zaraz się na nim rozciągnął jak długi :) Chyba nie muszę dodawać, że wcale nie miałam zamiaru go przepędzać. W końcu ranni są uprzywilejowani :)
na kocyku_2 laba na kocyku laba_2 byczenie byczenie_2


synuś znowu w bandażach…

kwiecień 8, 2007

Mój Pongo to najbiedniejszy piesio pod słońcem – ledwo mu zdjęli wkurzający kubraczek i debilny klosz, a znowu zapakowali go w bandaże. Tym razem ma chorą łapkę. Oczywiście wszyscy nad nim płaczą, bo wygląda tak mega-żałosnie… I do tego robi taką minkę, że po prostu dałabym sie dla niego pokroić. On jest taki biedny, biedny… Dobrze, że mamy Święta Wielkiej Nocy, a nie Bożego Narodzenia, bo nieźle by nam pojechał w Wigilię, za to, że go ostatnio ciągle po weterynarzach ciągamy ;)
chora łapcia Ponga chora łapcia Ponga_2